Jasiek - szczęście w nieszczęściu. Pomóż! (1352560304)



Kup teraz: 5,00 zł

Sprzedane przez "Kup teraz"

Zakończona o 21:37 dnia 12.12.2010 r.

Kategoria: Koty
Lokalizacja: Szczecin


Zobacz aktualne oferty
aktualne przedmioty sprzedającego

Parametry

Wiek
Zwierzę młode
Płeć
Samica,Samiec

oferta nr 1352560304


Opis




Niejeden kot urodził się w hali produkcyjnej, niejeden stracił tam życie… Ale wiele kotów tylko dzięki halom produkcyjnym żyje. Ma schronienie, ciepło, czasem pełną miskę. Na podwórku, zwłaszcza zimą warunki są o wiele trudniejsze. Nasz mały Jasiek, żyje może właśnie dlatego, że urodził się w hali a nie na śmietniku. Nasz mały Jasiek jest kaleką właśnie dlatego, że urodził się w hali. Może nie byłby kaleką gdyby urodził się na śmietniku…




Kocięca ciekawość jest wielka. Wchodzenie za szafy, bujanie się na firanach , wskakiwanie na półki, zaszywanie się w szufladach…. Takie zabawy potrafi wymyślać domowy kociak. Ale czy to ważne dla kociaka czy to dom czy hala produkcyjna. Zamiast szaf - kontenery, zamiast firanek w oknach – ciężkie metalowe rolety, zamiast półek - regały z ogromem narzędzi, zamiast szuflad - maszyny. Dla kociaka poznającego świat, hala jest tak samo ciekawa jak dom. Przecież nikt mu nie powiedział, że to „dom” pełen niebezpieczeństw….



Mały Jasiek ze swoją siostrą wybrali się poznawać swój wielki i głośny „dom” . Zaczęli sprawdzać „meble”. Jeden z nich okazał się włączoną maszyną. Tnącą, wirującą, miażdżącą… Nie odstraszył ich dźwięk, bo przez cale życie towarzyszył im odgłos pracujących maszyn. Tylko kiedy byli trochę mniejsi oglądali je tylko z daleka. Tym razem ciekawość Obojga zaprowadziła ich do nieszczęścia….




Pracownicy hali zauważyli wypadek. Wyciągnęli kociaki. Odłożyli je „na swoje miejsce”. Krew zasychała… Z widokiem ran powoli się oswajano. Może ktoś liczył na to, że kolejny dzień przyniesie „spokojną” śmierć, pełną krzyku zagłuszonego wyciem maszyn. Śmierć nie chciała przyjść sama… Po trzech tygodniach oba kociaki trafiły wreszcie do lekarza. Dla siostry Jasia śmierć ze strzykawki okazała się jedynym humanitarnym wyjściem.



Kiedy Jasiek trafił na lekarski stół śmierć została przegoniona.




Mimo urwania jednej łapki, połamania drugiej i ogromnego obrzęku na głowie – Jasiek oznajmiał całemu światu, że chce żyć, że da radę. Że przecież ma jeszcze dwie zdrowe łapy, że jest w znacznie lepszej sytuacji niż siostra… I choć łzy zaglądały wszystkim do oczu, choć rozsądek wskazywał na niepewną przyszłość – nikt nie odważył się odebrać mu szansy na życie.




Urwane ucho, rozerwana część głowy - wszystkie rany zostały fachowo opatrzone.

Jasiek przeszedł zabieg ortopedyczny, częściowej amputacji przedniej kończyny, bardzo ryzykowny dla kociaka w tym wieku, zniósł to bardzo dzielnie.

Wciąż pod znakiem zapytania jest los drugiej przedniej łapy. Doszło do samozrostów. Trzeba dokładnie prześwietlić tą łapkę, obserwować w czasie dalszego wzrostu i podjąć mądrą decyzję o interwencji chirurgicznej. Wszystko w rękach lekarzy…




A Jasiek, trochę jakby oderwany od tej historii…




Jakby to było nie o nim. Rozkochał w sobie domowników z domu tymczasowego. Przystosował się do życia, pogodził z losem i żyje tak jakby takie życie było tym jedynym, prawdziwym, szczęśliwym. A nam wszystkim zależy by wierzył w to nadal.




Potrzebujemy wsparcia w jego drodze do zdrowia i szczęścia. Wiemy, że nie przywrócimy mu pełnej sprawności ale jesteśmy pewni, że nasze działania nie pozwolą mu żyć byle jak, nieszczęśliwie… Jak zawsze apelujemy do wszystkich naszych niezawodnych, pełnych serca i empatii darczyńców o wsparcie finansowe na pomoc naszemu podopiecznemu. Przecież tyle razy wspólnie wygraliśmy ze śmiercią  i nieszczęściem, że powoli zaczynamy wierzyć, że śmierć nie ma z nami żadnych szans.




Jasiek potrzebuje środków na sfinansowanie rozległej diagnostyki, nie tylko teraz ale także w najbliższym czasie kiedy szybko zacznie rosnąć.




Musimy zobaczyć od środka jego kości w przedniej samodzielnie zrośniętej łapce. Musimy obejrzeć wnętrze jego głowy by zobaczyć jak rozległe są jeszcze uszkodzenia i w jakim kierunku zmierzają samoistne zmiany. Musimy być gotowi na podjęcie operacji kości tego żywego malucha.

I wiemy dokładnie, że i tym razem wspólnie damy radę. Przecież nigdy nie zostawiliście nas samych. Bo potem jak wszystko się udaje razem też lepiej się cieszyć...

Przecież słyszał już od nas jak wielu dobrych ludzi pomogło naszym innym podopiecznym.





Można także wpłacać pieniądze bezpośrednio na nasze konto:
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
Al. Wojska Polskiego 198A
Numer konta: 63 1020 4795 0000 9402 0103 5419
z dopiskiem "dla JASIA"

Jeżeli chcieliby Państwo pomóc w inny sposób można kontaktować się:
telefonicznie: 607-701-117, mailowo: tozszczecin@op.pl


podobne do ostatnio oglądanych na Allegro zobacz więcej aktualnych ofert