!!! AUKCJA CHARYTATYWNA !!! Walentka bez łapki... (1473853433)



5,00 zł

Zakończona o 23:02 dnia 04.03.2011 r.

Kategoria Koty
Lokalizacja Łódź


Zobacz aktualne oferty
aktualne przedmioty sprzedającego

Parametry

oferta nr 1473853433


Opis


FUNDACJA
IZY MILIŃSKIEJ
"KOCIA MAMA"
NIP: 729 263 92 95
REGON: 100478520
KRS: 0000298342

Jesteśmy bardzo wdzięczni za każdą kwotę i każdą pomoc.
Nasze konto: 89 8784 0003 2001 0001 0155 0001


podaruj 1%
Wystarczy, że w PIT-cie wpiszesz numer KRS 0000298342 oraz nazwę naszej fundacji - Fundacja " KOCIA MAMA"

ZAPRASZAMY DO KONTAKTU
Z NASZĄ FUNDACJĄ
Zobacz stronę O mnie

Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej. Dalsze informacje na stronie:
warunki adopcji

Sprawdź, dlaczego warto adoptować dorosłego kota

Sprawdź, czy nadajesz sie na kociego opiekuna
ankieta adopcyjna

Wpłacając dowolna kwotę na konto Fundacji bierzesz udział w ratowaniu, sterylizowaniu, leczeniu i dokarmianiu.




W UBIEGŁYM ROKU 2010
UDAŁO NAM SIĘ RÓWNIEŻ DZIĘKI TWOJEJ OFIARNOŚCI

wysterylizować 439 kocic

wykastrować 162 kocury

znaleźć dom 468 kotom w różnym wieku

i 16 psom

42 koty z Trudnych adopcji znalazły dom

Za Tęczowy Most odeszło 67 kotów


Filia KM w Piotrkowie Tryb, powstała pod koniec roku, wysterylizowała 2 kocice i oddała do adopcji 5 kociąt




 

Walentka - każdy dostaje taki prezent, na jaki zasłużył

 




Kiedy kilka lat temu przyjmowałam pod opiekę koty kalekie, moje dziewczyny były przerażone.
Nie zliczę już, ile godzin musiałam przekonywać używając różnych sposobów, żeby nie panikowały,
że nie poradzimy sobie z adopcją.
Pomaganie kotom kalekim, chorym, powypadkowym i ślepym, z biegiem lat stało się naszym
priorytetem. Teraz, po tylu świetnych adopcjach kalekich nieboraków, mając obok siebie niesamowitą
załogę pomocników, nie boje się już żadnego wyzwania i nie jest to stwierdzeniem buńczucznym, ani
oznaką mojej pychy czy niepokory.
Mamy opinię fundacji ratującej koty te, którym inni odmówili pomocy.
Możemy podejmować najtrudniejsze wyzwania, bo mamy przede wszystkim super lekarzy
i niezwykłych wolontariuszy.


Młody wiek, wrażliwość i czułość nie przeszkadzają wolontariuszkom w pielęgnacji tych umęczonych
kotów. Powtarzam im od lat naszą zasadę: możesz płakać ile tylko chcesz, ale w takiej chwili kot
jest ważniejszy!!!!!!!!!! Trzeba zacisnąć zęby i pielęgnować, opiekować i rehabilitować, a kiedy już to
wszystko będzie już zrobione, poszukamy najlepszego domu na świecie. I tak się właśnie dzieje.
Właśnie z szacunku do życia, z walki o każdego kota podejmujemy z wolontariuszkami walkę o
każde kocie istnienie.

 



Tym razem mamy pod opieką Walentkę - przyjęliśmy ją pod opiekę w Dniu Świętego Walentego.
Ludzie obchodzący to święto obdarowują się tego dnia prezentami i drobnymi upominkami, my
dostaliśmy od losu kocicę po wypadku lokomocyjnym.

Magda - lekarka z Żyrafy - kiedy ma problem i nie wie jak postąpić, zawsze w ten sam sposób
rozpoczyna rozmowę - od przepraszania, że przeszkadza. Kiedy więc i tym razem zadzwoniła i
zaczęła zachowywać się w dobrze znany mi sposób poprosiłam, żeby przestała i przeszła do rzeczy.
Cichutko wyszemrała mi w słuchawkę, że jacyś nieznani państwo przynieśli kotkę po wypadku i Madzia nie bardzo wie co ma zrobić.
No lepiej nie mogła zacząć tej rozmowy.
Po 10 minutach byłam już w lecznicy.

 



Na stole leżała znieczulona kotka. Magda kręciła się po gabinecie kompletnie wytrącona z
równowagi, wykonywała czynności jak Nią świadczące o dużym wzburzeniu, Wojtek z miną straceńca
tuptał w drugim gabinecie. Obok stołu zabiegowego stała przerażona opiekunka.
W poczekalni nieznajomy pan i mąż mojej wolontariuszki Darii – Kamil - jedyna osoba przytomna,
z którą mogłam normalnie zamienić kilka zdań.
Spytałam Kamila czy coś wie na temat wypadku? Niestety był tam przypadkowo.
No więc musiałam sobie jakoś z tym roztrzęsionym towarzystwem poradzić. Najpierw spytałam Madzię
po co tak chodzi w kółko ze skalpelem w ręku. „Bo chcę założyć kotce welfron” brzmiała odpowiedź.
„No więc Madzi, zrób to” - poprosiłam najłagodniej jak umiałam. Magda popatrzyła na mnie z obłędem
w oczach i zaczęła wygalać łapkę.
Potem wypytałam panią o kotkę: skąd jest, jak znalazła się pod ich opieką, ile lat ją karmią -
moje racjonalne pytania pozwoliły kobiecie się uspokoić, zebrać myśli i zacząć mi wyjaśniać sprawy,
które mnie ciekawiły. Na koniec podziękowałam, że nie odwrócili głowy od cierpiącego zwierzaczka,
że szukali pomocy i że od tej chwili kotka jest pod opieką Fundacji a Oni mają się już nie martwić.
Tym stwierdzeniem, że przejmuję opiekę nad poszkodowaną kicią, wprowadziłam ich chyba w jeszcze
większe zdziwienie, bo tego, że ktoś z własnej woli, nie proszony sam wychodzi z ofertą pomocy,
nie spodziewali się chyba w ogóle.
No cóż, z nami w KM jest zawsze inaczej.

 



Kotka jest już po operacji. Jedną łapkę udało się uratować.
Nikt nie wie, co się Walentce przytrafiło a Ona sama też nam nie opowie.
Wojtek, nasz najlepszy chirurg na świecie, optuje za wypadkiem lokomocyjnym, że kotka grzała się na
silniku i w porę nie zdążyła z niego zejść. Jak jednak było w rzeczywistości sądzę, że to mało ważne.

Teraz jest w lecznicy i to jest najważniejsze.
Są ludzie, którzy mają odwagę nie odwrócić głowy. Są ludzie, którzy mają serce, żeby nie uśpić i
jesteśmy My - zdolne do wszystkiego w imię pomocy kotom.

 



I tym zbiegiem okoliczności nasza kotka jest już po operacji. Za jakiś czas, kiedy troszkę dojdzie
do siebie i leki nie zaciemnią badania, pobrana zostanie krew do analizy i w przypadku, kiedy wszystko
będzie w porządku, poddamy ją sterylizacji i wyczyścimy zęby.

 



Walentka ma około 3 lat.
Jest młoda, dostaje bardzo dobrą karmę, mam nadzieję, że jej rehabilitacja nie przyniesie żadnych niespodzianek.
Jak na razie dość mam atrakcji.

Miłe jest to, iż mam kontakt z opiekunami Walentki.

 



Madzia zdaje mi relację z zachowania kotki codziennie.
I nawet jej się wyrwało, tak przypadkiem, po paru latach współpracy i nie wiem już ilu uratowanych
kotów stwierdzenie: „dobrze, że Cię mamy, i My, i Koty!!”
Normalnie nie wierzę!

 



Prosimy o pomoc w leczeniu Walentki.
Jeszcze nie rozmawiałam o kosztach operacji, rehabilitacji i późniejszych zabiegach.
Teraz ważne było ratowanie jej życia i to, żeby zaczęła chcieć żyć.

 



Koty są silne, my też!!!
Dlatego jeśli tylko nam pomożecie, wesprzecie nas, my zrobimy resztę!!!

 

W tytule przelewu proszę wpisać nazwę użytkownika oraz numer aukcji.


podobne do ostatnio oglądanych na Allegro zobacz więcej aktualnych ofert